środa, 27 marca 2013

Rozdział 2

Obudził mnie dźwięk przychodzącego sms-a. Zerknęłam na wyświetlacz. Była 3.08. Komu sie zachciało do mnie pisać? Otworzyłam wiadomość i przeczytałam zawartość.
Jeśli nie chcesz skończyć jak Twoja siostra, lepiej sie w nic nie wtrącaj.
Mój iPhone upadł na kołdrę. Serce mi stanęło. Skąd ktoś ma mój numer? I o co z tym chodzi? I kto to w ogóle napisał? No kurde, no. Wstałam i podeszłam do okna. Na zewnątrz było ciemno, tylko jedna lampa słabo się świeciła. Nikogo nie było w pobliżu . . Zaraz . . A jednak. Obok słupa informacyjnego ktoś stał. A nawet dwóch ktosiów. Jednego z nim rozpoznałam. To był Zayn. Przeszły mnie ciarki. Co on robi o tej porze ? Drugą osobą był jakiś gostek w kapturze. Kłócili się. Ubrałam ciemne jeansy i czarną bluzę. Schowałam telefon do kieszeni i zeszłam po schodach. Szłam po omacku aż dotarłam do drzwi. Cicho je uchyliłam i wyszłam w ciemną noc. Uderzył mnie podmuch lodowatego wiatru. Od razu pożałowałam, że mam pod spodem tylko piżamę. Założyłam kaptur i przylgnęłam się do ściany.
-Naprawdę nic do Ciebie nie dociera ?! Jeśli ona o czymkolwiek się dowie, będzie musiała zginąć, jak jej siostra.
Zamarłam. Lizzy? Na jej wspomnienie łzy naszły mi do oczu.
-Ona taka nie jest. Nic nie zauważy. Nie możemy po prostu o niej zapomnieć?
-Nie, Zayn. Zaczęliśmy z jej rodziną, więc musimy skończyć. To, że się zakochałeś to już nie moja sprawa.
-Nie zakochałem się idioto! Po prostu napewne dużo przeszła i ..
-Skąd nagle u Ciebie taka troska, co? A pamiętasz Lucy? Myślała, że moze Ci zaufać, a ty ją tak po prostu ..
-Dość! To juz przeszłość. Zadzwoniłem po Ciebie tylko z tego względu, że coś poszło nie tak. Ktoś podpalił domek Dana, a jego utopił w rzece. Był naszym najlepszym informatorem. Nie wiem na czym stoimy.
-No to nieźle. Zapewne znowu coś spieprzyłeś. Jak ja mogłem Cię w ogóle wpuścić do nas?? Pamiętaj, że Katie Cię potrzebuje, więc się do jasnej cholery postaraj.
Właśnie w tej chwili ten typek uderzył Zayna. 
-Wyluzuj, przecież Cię nie zawiodę.
-No nie wiem, straciłem całą rodzinę, nie mam komu ufać. Dopilnuj by towar dotarł na miejsce.
Odszedł szybkim krokiem. Został mój sąsiad. Chciałam już wrócić do domu, ale coś mi kazało zostać. Przypatrywałam się mu. Wtedy mnie zauważył i zbliżył się wolnym krokiem.
-Co do . . Emily? Nie powinno Cię tu być, co ty tu robisz? Wracaj do domu ale już!
-Ale..Co on . . i dlaczego . .- Miałam w głowie mnóstwo pytań, ale nie mogłam nic wydusić. Poczułam słony płyn na policzkach
-Emily, zapomnij wszystko co widziałaś albo słyszałaś. Inaczej będziesz miała kłopoty. Wracaj do domu.
Nie poznawałam go. Może na początku mi się tylko wydawało, że jest miły.
- Dlaczego on mówił o Lizzy? Moja siostra? On ma z tym jakiś związek? Dlaczego nie śpisz??
-Uspokój się.
-Zayn co tu się do cholery dzieje?!
Nie chciałam się wydrzeć na cały Londyn. Chciałam tylko wiedzieć o co w tym chodzi. Chłopak się chyba wkurzył bo przycisnął mnie do muru i zatkał dłonią usta.
-Ostrzegam Cię. Nie wpieprzaj się w nie swoje sprawy. To nie Twój interes.- wysyczał i popchnął mnie w kierunku drzwi
Odwróciłam się, chciałam coś powiedzieć ale on był już przy swoim domu. Załamana wróciłam do swojego.
***
 -Emily, wstawaj!
Otworzyłam oczy i ujrzałam mamę w drzwiach. Była nieźle zdenerwowana.
-Jest 7.30, a budziłam Cię od 6. Cokolwiek robiłaś w nocy powinnaś liczyć się z konsekwencjami.
Przełknęłam ślinę na wspomnienie wydarzeń z nocy. Może to był tylko sen?
-Za 10 minut widzę Cię na dole.
Mruknęłam coś w odpowiedzi i wylazłam z łóżka. Ubrałam fioletową bluzę i niebieskie rurki. Związałam włosy i zbiegłam na dół. Wzięłam kanapki ze stołu, spakowałam torbę i wyszłam żegnając się z mamą.
Do klasy weszłam równo z dzwonkiem. Już się ucieszyłam, ale po chwili zauważyłam brązowe oczy wpatrujące się we mnie. Nie wiem jak on to robi, ale wydawał się zupełnie inny, niż w nocy. Nagle przypomniałam sobie jego zachowanie po tym jak rozmawiał z tym dziwnym gościem. Usiadłam do ławki. Nauczycielka właśnie weszła do klasy i coś gadała, a ja zastanawiałam się jak wygląda Zayn bez koszulki. Whoa, Emily nie zapędzaj się. Przecież nie wiadomo jaki on jest naprawdę, Poza tym, nawet jeśli jest ładny to zapewne jest takiem samym dupkiem co Jake. 
- I ostatnia grupa: Malik i Parker. Będziecie we dwójkę, bo więcej osób nie ma.
Nie wiem o co chodziło tej kobiecie, ale miałam coś zrobić z Zaynem. Ugh. On mnie chyba prześladuje. Rozejrzałam się po sali. Fuck. Projekt w grupach.
-Emily, chyba mnie nie słuchałaś, robimy projekt. Zajmie on nam miesiąc. Teraz musisz się przesiąść do Twojego kolegi i omówić szczegóły.
-Dobrze pani White.- Uśmiechnęłam się do niej
Obróciłam się. Ten mój 'współpracownik' nadal się we mnie wpatrywał. Westchnęłam i usiadłam obok niego. Poczułam zapach papierosów i męskich perfum. Chciałam coś powiedzieć, ale spojrzałam w jego oczy i nie mogłam oderwać wzroku. 
-Coś nie tak?
Tym razem mówił spokojnie, tak jak przy naszym pierwszym spotkaniu. Spuściłam głowę i zarumieniłam się. Byłam na niego zła. Bardzo zła. Nic mi nie wytłumaczył i na dodatek tak mnie potraktował.
-Posłuchaj . . - Zaczął coś mówić, ale dzwonek mu przerwał- przyjdź do mnie dzisiaj po lekcjach, to pogadamy o projekcie.- chyba zobaczył moją minę, bo dodał- nie przyjmuję odmowy. 
Uśmiechnął się i wyszedł z sali.



***
A więc jest 2. Długo nie dodawałam, bo nie miałam czasu jakoś ani ochoty ;/ Jak zwykle komentarze liczą się najbardziej, nie wiem czy kto to wgl czyta ; <
                                                                                                                                Zaynie

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz