niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 1

Wysiadłam z samochodu i przyjrzałam się mojemu nowemu domowi. Miał duży ogród i 3 pokoje. Wystarczający dla mojej rodziny. Znajdował się na zupełnym odludziu nie licząc innego budynku stojącego centralnie naprzeciwko. Wyciągnęłam torbę z rzeczami i weszłam do środka.
-Ten będzie mój!!
Usłyszałam głos Alex, która zajęła pokój z balkonem. Weszłam po schodach i rozejrzałam się. Zdecydowałam się na ostatni pokój znajdujący się najdalej od schodów. Był w kolorze limonkowym. Koło łózka było duże okno wielkości drzwi znajdowało się naprzeciwko okna w drugim budynku. Ugh. Mam nadzieje, ze mieszka tam ktoś normalny. Rozpakowałam się i usłyszałam głos swojej mamy.
- Emily, mogłabyś zejść na dół i przywitać nowych sąsiadów?
Zbiegłam na dół i ujrzałam kobietę z synem w moim wieku i dziewczyną w wieku Alex.
-Dzień dobry. - uśmiechnęłam się najszczerzej jak mogłam
 -Córciu to jest Zayn, a to Katie.
Chłopak cały czas mi się przyglądał. Alex poszła do pokoju, a moja mama wzięła sąsiadkę do salonu. Zostałam sam na sam z Zaynem.
-Może pójdziemy na spacer?
Zaproponował, a ja kiwnęłam głową. Włożyłam trampki i wyszliśmy na zewnątrz. 
Szliśmy przed siebie, a chłopak cały czas mówił o okolicy i szkole. Za bardzo go nie słuchałam, zastanawiałam się czy znajdę jakichś przyjaciół.
-Wiesz, chyba pójdę już do domu.
Kiwnął głową i odszedł w drugim kierunku. Kiedy zniknął za rogiem zaczęłam biec w kierunku parku. Założyłam kaptur i biegłam dalej. Nagle poczułam łzy na policzkach? Przypomniał mi się tamty miesiąc i jeszcze dalsze czasy, jeszcze kiedy żyła Lizzie. Biegłam coraz szybciej i coraz szybciej płynęły łzy.Zatrzymałam się przy kamiennej fontannie. Nikogo nie było w pobliżu. Nie mogłam złapać oddechu i trzęsłam się od płaczu. Poczułam dłoń na ramieniu i ciepły głos:
-Spokojnie.
Wzdrygnęłam się. Odwróciłam się i ujrzałam Zayna. Patrzył na mnie zatroskanym wzrokiem, jakby mu zależało. Bzdura. Facetom nigdy nie zależy. Wpatrywałam się w jego brązowe oczy i czułam, że powinnam mu wszystko powiedzieć. Otrząsnęłam się i zrzuciłam jego rękę.
-Wszystko w porządku?- był zdziwiony
Odwróciłam się i ruszyłam do domu. Kiedy się odwróciłam, zobaczyłam jego smutny wzrok, jakby go to zabolało. Tylko udawał.
*Następny dzień*
Obudziła się o 6.08. Ubrałam się w za dużą bluzę i czarne rurki. Spakowałam książki do torby i wyszłam z domu. Po chwili zorientowałam się, że nie wiem gdzie jest szkoła. Zatrzymałam się przy parku i wyciągnęłam telefon. Próbowałam znaleźć szkołę na mapie, ale jak na złość nie było zasięgu. Ugh. Postanowiłam, że pójdę przed siebie. Włożyłam słuchawki do uszu i włączyłam piosenkę. Zatrzymałam się, kiedy ktoś przede mną stanął. Zayn. Wyciągnęłam słuchawki.
-Cześć
Nie odezwałam się, sądziłam, że będzie na mnie zły za wczorajszy dzień.
-Może pójdziemy razem do szkoły? Sądzę, że nie wiesz gdzie to jest.
Kiwnęłam głową i ruszyliśmy. Po chwili ukazał się przed nami duży, niebieski budynek. Weszliśmy do środka. Mijaliśmy grupki dresiarzy, kujonów i plastików. Nie sądzę, żeby się tu odnalazła. Doszliśmy do szafek i okazało się, że moja znajduje się obok Zayna. Schowałam niepotrzebne ksiązki i poszliśmy pod klasę, kiedy zadzwonił dzwonek. Uczniowie weszli do sali i zajęli miejsca. Usiadłam w przed ostatniej ławce pod oknem, tylko ta byla wolna. Okazało się, że za mną siedzi nie kto inny, a mój nowy sąsiad. Nagle do klasy weszła wysoka i szczupła kobieta.
-Widzę, że mamy nową uczennicę. Jak się nazywasz?
-Emily Parker, proszę pani.
-Dobrze, witamy Cię w nowej klasie, mam nadzieję, że się tutaj odnajdziesz.- uśmiechnęła się
Ja też mam taką nadzieję. Lekcje mijały szybko, przyszła pora na lunch. Usiadłam w odległym ciemnym koncie. Właśnie kończyłam grecką sałatkę, kiedy zauważyłam, że się ktoś się do mne dosiadł. Podniosłam głowę i ujrzałam niebieskie oczy wpatrujące się we mnie.
-Hej, ślicznotko.
Miał rozczochrane blond włosy i wspaniały uśmiech.
-Hmmm? -nie wiedziałam co mam powiedzieć
-Jestem Jake. Jakbyś czegoś potrzebowała, chętnie Ci pomogę.- wyszczerzył się, sprawiając, że gdybym stała, nogi by się pose mną zapadły. Po chwili odszedł, śmiejąc się pod nosem.
-Lepiej na niego uważaj.- Zayn usiadł na przeciwko mnie - nie traktuje dzieczyn zbyt dobrze.
-Nie Twój interes. Będę robić co mi się pododba.- warknęłam
Otworzył usta z zamiarem powiedzenia czegoś, ale przeszkodził mu dzwonek. Szybko wstałam i pobiegłam do klasy.
****
Leżałam na łózku i słuchałam muzyki. Może za ostro potraktowałam Zayna? Ugh. Dlaczego ja cały czas o nim myślę?? To nic, że jest miły, przystojny i trudno oderwać wzrok od jego oczu. Whoa. Trchę się zapędziłam. Tak czy siak, wszyscy faceci są tacy sami. Może on po prstu chce mi pomóc? Przebrałam się i wyszłam z domu. Zaczęłam biec. Po jakimś czasi zorientowałam się, że nie wiem gdzie jestem, a słońce już dawno się schowało. Przeklęłam się w myślach. Nagle usłyszałam szelest i czyjś głos.
-Zgubiłaś się, ślicznotko?
Przeszedł mnie dreszcz. Tylko jedna osoba tak do mnie mówiła. Jake. Ujrzałam jego twarz. Znalazłam się w nieciekawej sytuacji. Mogła posłuchać się Zayna i na niego uważać.
-Spokojnie, nic Ci przecież nie zrobię. Chcę Ci tylko pomóc. Może odprowadzę Cię do domu?
-Nie dziękuję, poradzę sobie.
Odwróciłam głowę w drugą stronę. Co mi przyszło d głowy, żeby wychodzić wieczorem?
-Wiesz skarbie, powiem Ci tyle, że wiem co się stało z Twoja siostrą.
Przełknęłam ślinę. Kłamie. Chce mnie nastraszyć. Spojrzałam w jego zimne oczy.
-Po pierwsze nie mów tak do mnie. A po drugie zostaw mnie i moją rodzinę w spokoju. Moja siostra jest w domu, więc nie wiem o co Ci chodzi.- wysyczałam
Spojrzał na mnie z zaskoczeniem. Udało się. Dał się nabrać.
-Ale.. Najwidoczniej Cię z kimś pomyliłem, przepraszam . .
Zostawiłam go samego w szarym parku i pobiegłam do domu.


***
No i pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że ktoś to w ogóle czyta, więc liczę na komentarze. Znowu mi nie wyszło, później będzie lepiej, mam nadzieję. ;3
                                                                                                                                              Zaynie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz