Do tej pory nie sądziłem, że jest aż tak źle. W sensie jeśli chodzi o Emily. Przeprowadziłem się z powrotem do Londynu żeby od tego wszystkiego uciec. No ale się nie udało. Tak bardzo chciałbym jej pomóc. Domyślam się co czuła, kiedy jej siostra odeszła. A najgorsze jest to, że byłem w to zamieszany. I czuję się odpowiedzialny za to, w jakim stanie jest teraz Emily. Ona się chciała zabić. Nie mogę w to uwierzyć. Podejrzewam, że miało miejsce jeszcze jakieś inne wydarzenie. Tak czy siak muszę ją chronić. Po prostu mam taką wewnętrzną potrzebę. I nie dopuszczę, żeby ktokolwiek ją zranił.
Wyszedłem przed dom i rozejrzałem się. Nikogo w pobliżu. Świetnie. Nagle zza rogu wyłonił się chłopak w kapturze.
-Po co mnie tu ściągąłeś ? - Jego głos był ostry
-Zastanowiłem się. I postanowiłem, że kończę z tym wszystkim.
-Haha, śmieszne. No dobra, ale tak na serio. Dobrze wiesz, że nie możesz tego zrobić. Kto już zacznie nie może przestać, Bardzo mi przykro, ale musiałbym Cię zabić. No bo wiesz, Ty masz wszystkie informacje. Nie mógłbym pozwolić na to,żebyś komuś to wypaplał.
-Daj spokój, dobrze wiesz, że bym tego nie zrobił. Po prostu nie chcę się w to już bawić i tyle.
-Zayn do jasnej cholery, naprawdę nic nie rozumiesz ? Nie możesz skończyć z tym. Nie da się, bardzo mi przykro.
-To przynajmniej chcę się ograniczyć. Nie bedę już tego roznosić. Co najwyżej mogę być informatorem.
-Zgoda, ale pamiętaj, że jeśli nawalisz to zapłaci za to Twoja ukochana siostrzyczka.
Westchnąłem i wróciłem do domu. Nie dam jej zrobic krzywdy.
*Emily*
Projekt zrobiony, dostaliśmy z Zayn'em 5. Niedługo wycieczka klasowa. No i niestety trzeba na nią jechać. Trochę się boję. Nie jestem w klasie na tyle długo, żeby czuć się swobodnie. W sumie to jestem tutaj dopiero niecały miesiąc. Prawie nikogo nie znam. Rozmawiam tylko z kilkoma osobami. Jedną z nich jest dziewczyna o imieniu Jade. Mam wrażenie, że ona też mnie lubi. Jest straszną gadułą. Może rozmawiać o wszystkim. Dosłownie. Przynajmniej ja nie muszę za dużo mówić. Do tej pory nikomu nie opowiadałam o swojej rodzinie. Nie wiem, czy komuś opowiem. To jest chyba dla mnie za trudne.
Weszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Byłam strasznie zmęczona. Nie tylko przez te sny, ale nauczycielka wf-u zapisała mnie na popołudniowe treningi. No więc teraz codziennie po lekcjach biegam sobie na boisku szkolnym. Nogi mi odpadały.
-Emily, masz pożyczyć trochę kasy ? - Alex weszła do mojego pokoju i stanęła nade mną.
-Uhh, na co ci ?
-No wiesz, niedługo mamy imprezę w szkole i chciałam jakoś dobrze wyglądać.- zdziwiło mnie to trochę, bo Alex zazwyczaj nie chodziła na imprezy. Po prostu twierdziła, że to marnowanie czasu.
- No dobra, wyciągnij ze słoika.
Siostra podeszła do mojego biurka i ze szklanego słoika wyciągnęła pieniądze. Zmarszczyłam brwi patrząc ile ona tego bierze. Na zwykłe ubranie ?
-Dzięki- uśmiechnęła się i szybko wyszła z pokoju.
Opadłam z powrotem na poduszki i westchnęłam. Ona miała dopiero 15 lat. Prawdę mówiąc, nie wiem jak przeżyła śmierć Lizzy. Nie było mnie wtedy przy niej i byłam na siebie za to strasznie zła. Skoro została mi jedna siostra, to powinnam o nią dbać. Nagle coś zabrzęczało. Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Otworzyłam wiadomość, którą dostałam od nieznanego numeru.
Pilnuj jej.
Jeny, znowu pomyłka. Ja nie wiem . Jakoś się za bardzo tym nie przejmowałam.
*Następny dzień*
Wstałam, ubrałam się i poszłam do szkoły. W połowie drogi usłyszałam głosy.
Jakis blondyn rozmawiał z dziewczyną ze szkoły. Na moje nieszczęście była to Jade.
- I jak tam w szkole ? Nie za nudno ?
-Daj spokój Jake, nie potrzebuję Twojego zainteresowania.
-A może chciałbyś coś na ożywienie ?
-Słucham ? Jake, Ty nadal się w to bawisz ?
-Oj skarbie, zapomnijmy o przeszłości. To co? Bierzesz czy nie?
-A daj mi spokój. - Jade odwróciła się i ruszyła do szkoły.
Wolałam nie spotkać znowu Jake'a , więc zrobiłam to samo.
Biegałam na szkolnej murawie. Zostałam tylko ja, bo nauczycielka kazała mi więcej ćwiczyć w ramach przygotowania do jakichś tam zawodów. Zwolniłam i podeszłam do ławki. Napiłam się wody i zrobiłam kilka skłonów. Powinnam jeszcze tu zostać 10 minut. Kij z tym. I tak mnie nikt nie pilnuje. Przebrałam się w szatnmi i kiedy wyszłam ktoś mnie złapał za rękę.
-Hej ślicznotko, znowu się spotykamy- Jake
-Przepraszam, ale muszę już iść. - spróbowałam go wyminąć, ale nic z tego
-Ej, spokojnie ja nie gryzę. -wyszczerzył zęby
-No okej, tylko ja się serio spieszę- coraz bardziej mi się to nie podobało
-Wypuszczę Cię jak coś dla mnie zrobisz.
-Daj jej spokój.- usłyszałam Jego głos i od razu poczułam się pewniej
-Ooo no proszę, znowu się widzimy? Chyba już coś Ci powiedziałem? Nie wtrącaj się - głos Jake'a zmienił się na groźniejszy
-Ja też coś powiedziałem, zostaw ją.
-No dobra, luz. Tylko pamiętaj jak się umawialiśmy.- wyminął nas i poszedł swoją drogą
-Wszystko okej?- Zayn miał głos, jakby się czegoś przestarszył
-Tak, właśnie wracałam do domu.
-No to pójdę z Tobą.
-Skąd znasz Jake'a ? - to pytanie męczyło mnie od początku drogi
-Chodziliśmy razem do gimnazjum.
Zapadła cisza, miałam nadzieję, że powie coś więcej, ale on milczał. Doszliśmy do moejgo domu.
-Uważaj na siebie- uśmiechnął się i zniknął w swoim domu.
Chwilę stałam jeszcze na schodkach, ale potem zrobiłam dokładnie to samo.
*Zayn*
I co miałem jej powiedzieć? Ugh, Jake'a zaczynał mnie denerwować.Nie chciałem jej okłamywać, ale musiałem. Ze względu na jej bezpieczeństwo. Miałem ochotę jej powiedzieć wszytko. Ale nie mogłem. To zupełnie niesprawiedliwe. Muszę okłamywać osobę na której mi zależy, żeby utrzymać ją przy życiu. Tak naprawdę wgl jej nie znałem. Więc dlaczego ją chroniłem ? Może dlatego, że jej współczułem? Czyli robiłem to z litości ? Nieee. Tak czy siak dla niej i tak jestem tylko znajomym.
-Zayn!
Oderwałem się od swoich myśli i zobaczyłem przed sobą Katie.
-Hmm ?
-Mama się pyta, czy jesteś spakowany.
-Spakowany?
-Człowieku, jutro jedziesz na pięciodniową wycieczkę! - moja piętnastoletnia siostra sie roześmiała
-Aaa. No, tak.- szczerze mówiąc to nie. Zapomniałem o tym.
Wszedłem do swojego pokoju i wyciągnąłem dużą torbę. Spakowałem kilka koszulek, piżamę, bluzy, spodnie, bieliznę i przybory toaletowe. Mama mi zawsze mówiła, że biorę więcej rzeczy niż niejedna dziewczyna. Nic na to nie poradzę, że dbam o swój wygląd? To źle? Usiadłem na łóżku i spojrzałem w drugie okno. Emily też się pakowała. A może ona czuła się nieswojo kiedy ja tak obserwowałem? Ja chciałem tylko, żeby była bezpieczna. No i poza tym to jest naprawdę ładna. Zayn, idioto, ty mi się nie zakochuj. Zakochiwałem się wiele razy. Ale to nie tak, że miałem mnóstwo dziewczyn. Tak naprawdę miałem tylko jedną. I powiem szczerze, że nie było to coś wspaniałego. Nie wiem, może to nie była taka prawdziwa miłość. Ale wszystko opisują to uczucie jako niesamowite. Mówią, że nie da się żyć bez tej osoby. Lucy mnie zostawiła. No dokładniej to ja ją zostawiłem, ale miałem swój powód. Ona chciała mnie wykorzystać. Pochwalić się koleżankom, że ma fajnego chłopaka. Byłem w niej zauroczony. Nie chciałem dziewczyny. Nie było jeszcze takiej, bez której nie mógłbym żyć. Może to i lepiej.
Obudziłem się około 4 nad ranem. Odwróciłem głowę w stronę domu sąsiadki. Dziewczyna siedziała na łóżku i płakała. Nie pierwszy raz. Bardzo często się budziła w nocy, a razem z nią i ja. Nie wiem dlaczego, ale tak jest lepiej. Bardzo chciałem ja teraz przytulić. Chciałem, żeby zapomniała o przeszłości. Ale wiedziałem, że to niemożliwe, po tym co przeszła. Zresztą jej ręce zawsze jej o tym przypominały. Kiedy zobaczyłem jej rany zabolało mnie serce. Żeby taka piękna dziewczyna się okaleczała musiało wydarzyć się coś naprawdę strasznego. Przyglądałem się jej. Jej długie ciemne włosy zakrywały jej twarz. Po chwili położyła się i naciągnęła na siebie kołdrę. Chyba zasnęła. Teraz ja też mogę.
*****
*****
6 ^3^
Zaynie

Kocham <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny