-Emily, tutaj - obróciłam się i ujrzałam Zayn'a który czekał, aż zajmę miejsce obok niego.
Kiedy usiadłam, Jane zaproponowała, żebym była z nią i kilkoma innymi dziewczynami w pokoju. Zgodziłam się, bo chyba i tak nie miałam wyboru. Wydawała się sympatyczna, więc miałam nadzieję, że nie będzie aż tak źle. W końcu pojazd ruszył z hałasem, a ja wygrzebałam słuchawki z torby i włączyłam muzykę.
-Znowu się mnie nie chcesz słuchać?- widać, że Jake był już nieźle wkurzony
-Hmmm, no nie wiem pomyślmy. Aa no tak już wiem! Nie masz prawa mi rozkazywać, więc w każdej chwili mogę od Ciebie odejść.
-Nie masz dobrego powodu aby to zrobić. Poza tym jeśli to zrobisz nie będzie za fajnie. -wyszczerzył się co znaczyło, że mówi całkiem poważnie
-A to, że mnie zdradzasz z koleżanką?! A to, że traktujesz mnie jak zabawkę?! To Twoim zdaniem nie są dobre powody?!
Dostałam w policzek. Dwa razy. Potem popchnął mnie na ścianę tak, że uderzyłam się głową w róg szafki.
-Jeśli to zrobisz, będziesz żałowała.
Więcej razy mu się nie sprzeciwiałam. Nikt nie wiedział jak tak naprawdę mnie traktuje. Do tej pory nie wiem, co ja mu takiego zrobiłam. Może po prostu zaczęłam się sprzeciwiać i to mu się nie spodobało. Nie chciał złej opinii. O tym wszystkim wiedziała tylko Lizzy. Codziennie mnie pocieszała i mówiła, że jutro będzie lepiej. Tylko ona mnie tak naprawdę wspierała. Rodzice nigdy się nie domyślili.
-Ej, wszystko w porządku?- otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Leżałam na kolanach Zayn'a, który intensywnie się we mnie wpatrywał.
-Tak.- Miałam mokre policzki. Dlaczego znowu płakałam? Byłam aż tak słaba?
Mulat otarł moją twarz dłonią na co się wzdrygnęłam.
-Hej, spokojnie przecież ja Ci nic nie zrobię
Uśmiechnęłam się do niego najlepiej jak umiałam. Chciałam mu wszystko powiedzieć. Tak bardzo chciałam wyrzucić to wszystko z siebie. Czemu był dla mnie taki miły? Nie mogłam pojąc, jak obca osoba może być taka opiekuńcza. Oparłam się o szybę i zastanawiając się nad tym powoli zasnęłam.
***
-Siadać! Wszyscy biorą swoje bagaże i spotykamy się w holu. Rozdam Wam kluczyki do pokoi, mam nadzieję, że się już podzieliliście.
Głos pani Brad miała tak donośny głos, że natychmiast poderwałam się z miejsca. Wszyscy zbierali swoje rzeczy i wysiadali z autokaru. Nie było koło mnie Zayn'a więc bez zastanowienia chwyciłam torbę i ruszyłam do wyjścia. Znalazłam moją dużą zieloną walizkę i skierowałam się do miejsca o którym mówiła nauczycielka.
-Emily, jesteś wreszcie. Chodź, mamy już kluczyk.- Jade stała przed białymi drzwiami i machała do mnie
Weszłyśmy do środka. Pokój był cały biały, jak w jakimś psychiatryku. Po lewej stronie znajdowały się cztery łóżka, a pomiędzy nimi stare szafki. Z okna zlatywała farba, a zasłonka była stanowczo za wąska. W powietrzu unosił się stęchły zapach wilgoci. Podeszłam szybko do okna i z trudem je otworzyłam.
-Przynajmniej mamy łazienkę w pokoju- zauważyłam
Łazienka w porównaniu do reszty pokoju była bardzo nowoczesna. Umywalka, prysznic i toaleta były białe, a ściany wyłożone niebieskimi kafelkami. Na ścianie wisiało duże lustro.
-Nie jest tak źle, jeśli patrzeć na to w jakim stanie jest budżet szkoły.
Zapoznałam się z jesze dwiema dziewczynami zamieszkującymi ten pokój. Zoey i Alice, bliźniaczki. Były krótko ściętymi blondynkami. Cały czas trzymały się razem. Opowiedziały, że kochają modę i są modelkami, co było widać po długich nogach i ciuchach z najdroższych sklepów. Jade była ciemną brunetką z długimi i prostymi włosami.Bałam się trochę, ale miałam nadzieję, że miło spędzimy ten czas. Zaczęłyśmy się wypakowywać. Zajęłam łóżko przy oknie. Może dlatego, że już się przyzwyczaiłam. Dziewczyny nie sprzeciwiły się. Nadszedł czas na obiad. Jedyną rzeczą którą dało się przeżuć były ziemniaki. Reszta była koszmarem. Nauczyciele rozwiesili plan zajęć na wszystkie dni. Wynikało z niego, że dzisiaj mamy wolne, żebt odpocząć i zaaklimatyzować się. Wieczorem wszystkie po kolei poszłyśmy się myć. Najbardziej bałam się, że ktoś zauważy moje ręcę i uzna mnie za psychopatkę. Kiedy Alice spytała się mnie czemu śpię w bluzie odpowiedziałam, że zawsze w nocy jest mi zimno, co było częściowo prawdą.
***
Następnego dnia mieliśmy zaplanowaną wycieczkę po okolicy. Po śniadaniu wszyscy zebraliśmy się w holu i zgraną grupą wyszliśmy. Dróżka wychodząca z ośrodka doprowadziła nas do małego miasteczka. Było tu sporo wynajmowanych domków i przyczep kempingowych. Widać było, że ludzie szybko się tu zadomawiają. Dzieciaki biegały i krzyczały po małym placu zabaw mieszczącym się niedaleko budki z goframi. Powietrze było chłodne jak na październik, więc wszyscy byli poubierani w kurtki i płaszcze. Nikt nie zwracał uwagi na widoki, potraktowali to jako zwykły spacer na którym można było pogadać i pośmiać się.
-Nad czym myślisz ?- nagle nie wiadomo skąd pojawił się obok Zayn
Wzruszyłam ramionami, bo nie wiedziałam co mam odpowiedzieć.
-Mogę się o coś Ciebie zapytać ?- jedno pytanie nie dawało mi spokoju od kiedy go poznałam
-Jasne.
-Gdzie jest Twój tata ? W sensie bo nigdy go nie widziałam i tak po prostu jakoś ..
-Emm .. No w sumie to on nie żyje ..
No to brawo, Emily. I co miałam teraz powiedzieć?
-Przepraszam, bo ja nie wiedziałam i ..
-W porządku, nie umiesz przecież czytać w myślach.
Resztę drogi przeszliśmy w milczeniu. Wolałam nie zadawać pytań, bo znowu by nie było fajnie. Kiedy wróciliśmy padłam na łóżko. Nie miałam już na nic siły.
-Eeeeemily, słuchaj mam megasuper wiadomość- do pokoju wpadła uśmiechnięta Jade- dzisiaj wieczorem jest dyskoteka!
-Aaa to fajnie- tak mi się nie chciało
-Ej, ale co to za mina ? Będzie fajnie, zobaczysz.
-No tak, tylko boli mnie głowa.
-Chcesz tabletkę ?- usłyszałam tylko to słowo i zrobiło mi się czarno przed oczami. Czy to możliwwe żeby wspomnienia tak na mnie działały ?
-Nnie, dziękuję. Zaraz mi przejdzie.
Położyłam się i czekałam, aż ból chociaż trochę odpuści.
Odgłos zatrzaskiwanych drzwi. Ktoś wszedł do pokoju.
-Zadowolona jesteś?! Myślisz, że nikt nie wie, że to wszystko tylko i wyłącznie Twoja wina ?!
-Nie wiem o co chodzi . .
-Nie udawaj. Lizzie była Twoją siostrą. I przez Ciebie zginęła. PRZEZ CIEBIE
Postać nachyliła się nade mną i krzyczała mi do ucza. Mogłam zobaczyć twarz. To był Zayn.
-Zayn, uspokój się, nie znasz mnie, nie wiesz co się stało.
-Ojj, grubo się mylisz. Znam Cię lepiej niż myślisz.
Usiadłam na łóżku. Czy to możliwe, że śniłam na jawie ? Trzęsły mi się ręce, a kołdra leżała na podłodze. Schyliłam się żeby ją podnieść i zauważyłam karteczkę. Z trudem ją przeczytałam.
Lepiej niż myślisz
***
Wszystko było okej. Mimo, że nie uśmiechałam się szczerze nikt niczego nie podejrzewał. O 20, po kolacji, zeszliśmy na dół. W holu było ciemno, jedyne światło pochodziło z małych reflektorów poustawianych w kątach. Na suficie zawieszona była stara kula dyskotekowa. Przy stoliku stało kilka uczniów i zajmowali się muzyką. Po jakimś czasie większość osób się rozkręciła i podskakiwała na środku sali do rytmu muzyki. Tylko ja stałam przy ścianie. Nauczyciele przyglądali się każdemu. Mogliby chociaż na chwilę wyjść.
-Dobrze się bawisz, skarbie ?- Jake stanął tuż przede mną tak, że mogłam patrzeć się tylko na niego.
-Mówiłam, żebyś tak mnie nie nazywał- fuknęłam
-Okej, okej, spokojnie. Mam taką małą prośbę. Mogłabyś ze mną zatańczyć ?- chyba mu się coś pomyliło. Zaczęłam się śmiać.
-Co jest w tym śmiesznego ?-widać, że nie rozumiał o co chodzi
-Bo ja nie tańczę, przykro mi.
-A to niby dlaczego ? Jeśli nie umiesz, to nie martw się, to nic trudnego, zobaczysz. - niespodziewanie pociągnął mnie za rękę na środek parkietu. Nie mogłam mu się wyrwać. Akurat teraz puścili wolny kawałek. Ugh. Fantastycznie. Powoli wokół nas tworzyły się pary. Jake wziął moje ręce i położył na jego szyi, a sam objął mnie w pasie. Próbowałam trzymać go jak najlżej, ale to zauważył. Nachylił się i szepnął mi do ucha:
Nie bój się mnie skarbie.
Pod przeciwną ścianą widziałam postać przyglądającą się nam. Wysłałam mulatowi bezradne spojrzenie, ale on szybko odwrócił wzrok. W końcu piosenka się skończyła i mogłam opuścić ręce.
-Jesteś wspaniała.- Jake zdążył powiedzieć tylko to zanim się od niego oderwałam.
Nie chciałam, żeby to się stało.Nie chciałam się z nikim zadawać. Wróciłam do pokoju. Zerknęłam na wyświetlacz telefonu. 4 nieodebrane połączenia i jedna wiadomość. To mama próbowała się ze mną daremnie skontaktować. Prosiła, żebym do niej oddzwoniła.
-Mamo? Dzwoniłaś ?
-Tak .. Bo wiesz , jestem teraz w szpitalu.. - coś mnie ścisnęło w gardle- bo z babcią jest bardzo źle. Okazało się, że ma jakiegoś guza. To ile tam zostanie jest tylko kwestią czasu. I wiem, że nie masz z nią za dobrych stosunków, ale pomyślałam, że powinnaś wiedzieć.
Na chwile zapadło milczenie. Babcia ?
-Okej
-To wszystko co masz do powiedzenia ? Twoja babcia jest umierająca, a Ty mi mówisz ' okej' ?
- Mamo, a co mam więcej powiedzieć ? Ona się nigdy mną nie przejmowała. Przykro mi, ale nie mam nic innego do powiedzenia.
Rozłączyłam się. Nie chciałam słuchać o tym, jak źle z nią jest. Wiem, że zachowuję się jak egoistka, ale nic na to nie poradzę. Babcia nigdy nie przejmowała się moim zdrowiem, więc dlaczego mnie ma to interesować ? Nie chciałam być nie uprzejma, ale taka była prawda.
-Hej, wszystko w porządku ? - nawet nie zauważyłam kiedy Jade weszła do pokoju
Kiwnęłam głową, ale chyba mi nie uwierzyła, bo mocno mnie przytuliła.
-Nie mów jak nie chcesz. Tylko nie bądź smutna i obojętnie co się stało, nie przejmuj się tym. Naprawdę nie warto.
***
Dwa dni później wracaliśmy tym samym zatęchłym autokarem do domu. Bardzo się zżyłam z Jade. I mimo, że znałyśmy się kilka dni, to naprawdę się polubiłyśmy. Wreszcie poznałam moją klasę, chociaż niektórych osób naprawdę wolałabym nie znać. Wróciłam do pustego domu. Pewnie wszyscy byli w szpitalu. Chyba nawet lepiej, że jestem sama. Ciekawe, czy ktoś wie kiedy miałam wrócić. Napiłam się wody i poszłam do pokoju. Szybko wywaliłam ciuchy z walizki do kosza z brudnymi rzeczami. Jutro znowu do szkoły. Jakoś nie chciało mi się odrabiać lekcji. Byłam tak zmęczona, że szybko zasnęłam.
***
***
Długo nic nie dodawałam, bo dużo wyjeżdżałam i nie miałam za bardzo dostępu :l No ale mam nadzieję, że się spodoba i liczę na komentarze :3
Zaynie
