środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 3

Zapukałam cicho do drzwi wejściowych. A może nie mówił tego na poważnie? Właśnie miałam wrócić do domu, kiedy drzwi się otworzyły.
-Przepraszam, ale zdrzemnąłem się.- miał lekko zachrypnięty głos i pogniecioną koszulkę.
-Nic się nie stało.
Wpuścił mnie do środka i wziął ode mnie kurtkę. Rozejrzałam się dookoła. Ściany były pomalowane na beżowo, a meble były nowoczesne.
-Lepiej chyba żebyśmy poszli do mojego pokoju.
Zaprowadził mnie po schodach na górę i pokazał swój kącik. Był to niebieski pokój z takim samym oknem jak moje znajdującym się dokładnie naprzeciw mojego. Na biurku były równo poukładane zeszyty i książki, a łóżko zostało idealnie pościelone. Nie wyglądało to na pokój 19- latka. Chłopak chyba zauwarzył moje zdziwinie, bo uśmiechnął się.
-Pójdę zrobić gorącą czekoladę. Rozgość się.
Podeszłam do okna i wzięłam z parapetu zdjęcie. Widniał na nim Zayn z rodzicami i Katie. Wspaniała rodzina. Oczy mnie zapiekły na myśl o Lizzie. Tak bardzo chciałam, żeby wróciły dawne czasy. Tak bardzo chciałam, żeby mieć szczęśliwą rodzinę.
-Coś się stało?
Podskoczyłam na dźwięk jego głosu. Pokręciłam przecząco głową. Wzruszył ramionami i podał mi kubek z ciepłym napojem. Podziękowałam i usiadłam na łóżku. Rozmawialiśmy o projekcie dobre 40 minut. Ustaliliśmy, że będę do niego przychodzić we wtorki i piątki. Zrobiło się strasznie gorąco, więc podwinęłam rękawy bluzy. Zayn zerwał się na nogi. Na jego twarzy malowało się przerażenie.
-Emily . . co . . co to jest . ?
Dopiero teraz zorientowałam się, że przygląda się moim rękom. Przełknęłam ślinę i szybko zasunęłam rękawy.
- to .. nic. bo . . yy. był.. taki jedne kot . . i on . . yy . . tak.
Wiedziałam, że mi nie uwierzył, ale co miałam powiedzieć? Gdyby dowiedział się prawdy, na pewno uznałby mnie za wariatkę.
-Emily . .
-Wiesz Zayn, ja chyba już pójdę, bo ten . . lekcje i w ogóle . .
Szybko zeszłam na dół, wzięłam kurtkę i wróciłam do domu.
-Skarbie, obiad czeka na stole. - odezwała się mama, kiedy byłam w kuchni
-Nie mamo, nie jestem głodna.
-Coś się dzieje?
-Nie, po prostu jestem zmęczona.
Jak dobrze, że moja mama nie wiedziała, że uśmiecham się sztucznie.
Weszłam do pokoju i oparłam się o drzwi. Dlaczego od miesiąca muszę wszystkich okłamywać?? Ugh. No tak, sama jestem sobie winna. Podeszłam do okna i usiadłam obok. Jak dobrze, że mieszkamy w okolicy, gdzie nie ma ludzi. Wróciłam myślami do wydarzeń sprzed 4 tygodni.

Otworzyłam oczy i rozejrzałam się. Byłam w białym pomieszczeniu, a obok mnie kręciła się babka w białym fartuchu. Pielęgniarka? Tak, pielęgniarka. Więc to był szpital. Ale jak ja się tu znalazłam? Spojrzałam na zabandażowane ręce i kroplówkę wbitą w dłoń. A no tak. Próbowałam się zabić. Kurde, a jednak przeżyłam. Nagle do sali wbiegła moja mama zalana łzami.
-Emily, córciu ja myślałam, że Cię straciłam. Bardzo się o Ciebie martwiliśmy. Nawet nie wiesz, jak się denerwowaliśmy. Jak się czujesz? Wszystko w porządku? Obiecaj mi, że nigdy już tego nie zrobisz. Powiedz, że . .
-Mamo, spokojnie. Żyję. Trochę  kręci mi się w głowie i pieką mnie ręce, ale jest okej jak na kogoś kto próbował się zabić. Obiecuję.- uśmiechnęłam się sztucznie
-To dobrze. Za 2 tygodnie wyjdziesz i wszystko będzie dobrze. Przeprowadzamy się do Londynu. Tam jest deszczowo, ale łatwo znaleźć pracę no i kupiliśmy już domek.
-Przepraszam, ale córka potrzebuje teraz odpoczynku, proszę przyjść jutro.- pielęgniarka dała o sobie znać
-Dobrze. Skarbie, trzymaj się. Pamiętaj, że Cię kocham. Wszystko się ułoży.
-Pa mamo. Też Cię kocham.
Wszystko się ułoży. Już nigdy nie będzie jak teraz. 

Wszystko się ułoży. Pamiętałam to wydarzenie jakby to było wczoraj. Od tamtej pory nikt o tym nie rozmawiał. Oczywiście tata i Alex mówili, że jest im przykro, że mnie kochają itd. Mama nie spuszcza mnie z oka, a Alex pomaga jak może. Jestem im wdzięczna, ale już nigdy nie będzie normalnie. Nie da się wymazać wspomnień. Obiecałam sobie wtedy, że nikomu o tym nie powiem i miałam zamiar tego się trzymać. Dobrze, że przeprowadziliśmy się tutaj, bo jest zazwyczaj chłodno, więc mogę nosić takie ubranie, żeby zakryło moje okropne ręce. Oparłam głowę o szybę i spojrzałam na drugi budynek. Zayn siedział tak jak ja, tylko w drugą stronę. Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, ale ja odwróciłam wzrok. Czułam się źle z tym, że tak go traktuję. Nie zasługiwał na to, pomimo wczorajszej nocy. Wstałam. Mama nie chciała mi kupić rolet, bo stwierdziła, że to dodatkowy koszt, a nikogo w pobliżu nie ma, więc to nie stanowi żadnego problemu. Ugh. Weszłam pod kołdrę i po 5 sekundach już spałam.


*******
.Tak. ;3
                                                                                                                                          Zaynie